Tags

W zeszłym tygodniu przeprowadziłem w końcu szkolenie z git’a dla moich “kołorkerów”. Czyrak musiał nabrzmieć. Minął rok odkąd przywlokłem gita z domu do pracy i po cichutku podpiąłem się przez git-svn do centralnego repo. Może i było lekkie zdziwko, skąd nagle 20 commitów w ciągu minuty, ale generalnie to się nie chwaliłem. Nie chciałem spalić tematu i nie czułem jeszcze mocy. Jak już trochę okrzepłem (m.in. dzięki wpisowi Arka), to zacząłem puszczać balony próbne:

  • “Ech, miałoby się git’a to życie stałoby się piękne i nastałaby Światłość”
  • “Odkryłoby się, że istnieją gałęzie i służą nie tylko do robienia rózg”
  • “Bo przecież w svn ich nie ma, prawda?”
  • “Nie trzymałoby się już 2 lub więcej kopii roboczych i nie przerzucało pomiędzy nimi źródłowców jak za króla Ćwieczka”
  • “Nie robiłoby się kopii zapasowych przed svn update jak jakieś zaszczute zwierzę”
  • “Gdyby był git, to historia miałaby sens i już nie powracała jako farsa”
  • “A wymęczony po trzech dniach pracy commit nie zmieniałby 3/4 systemu” (z komentarzem “fixes #666”)

Itp., itd. za te polskie… tysiące. I nawet obiecałem szkolenie, ale minął jeden miesiąc, potem drugi… Aż przyszedł kryzys, nawał roboty, zbliżająca się Ważna Wystawka i już dłużej nie dało rady. Ja tu śmigam jak tarzan po 5 gałęziach jednocześnie a inni się męczą i nawet o tym nie wiedzą. Gorzej! Dobrze im z tym, uśmiechają się, obraza boska po prostu. Więc poszedłem na spontan i zrobiłem szkolenie z marszu na tydzień przed Wystawką.

Postanowiłem skupić się na podstawach a jednocześnie pokazać wszystko (to był chyba błąd). Pierwsze zdaje się zadziałało. Zaczerpnąłem pełnymi garściami z prezentacji “Git For Ages 4 And Up” i tylko podparłem się GitViz’em zamiast tych fajnych kloczuszków. A na koniec miało być pokazanie, że git jest genialny w swojej prostocie także od podszewki – czyli o strukturze repo. Moje nieociosane notatki są dostępne na GitHub’ie.

Podsumowanie

Plusy dodatnie

  • wałkowałem ten graf acykliczny i podstawowe operacje na nim chyba wystarczająco długo (IMHO gdy już to się załapie, to reszta to pikuś)
  • sam chyba też załapałem 🙂
  • nigdzie się nie zaciąłem i git mnie nie zawiódł (zawiodła natomiast pierwsza pierwsza komenda cd katalog, która za każdym razem wieszała ConEmu tak, że pomógł tylko restart)
  • publiczność reagowała żywiołowo i chyba przez większość czasu dyskutowaliśmy (gdy spojrzałem potem na historię poleceń to byłem w szoku, że tylko tyle przez 3h nastukałem)

Plusy ujemne

  • zabrakło agendy – gdybym najpierw powiedział punkt po punkcie o czym zamierzam mówić i dlaczego w tej kolejności to nie musiałbym robić tylu dygresji
  • przykłady zmian i komentarze do commit’ów były od czapy (miałem to przygotować, ale zabrakło czasu i na żywca nic sensowniejszego niż “foo bla bla” mi do głowy nie przychodziło)
  • zabrakło wstępu “po co” przed prezentacją bebechów (.git/objects itp.)

Co dalej

Wygląda na to, że przynajmniej w moim projekcie przejdziemy wszyscy najpierw na git-svn, a potem się zobaczy. Obiecałem już prezentację pt. “Git w praktyce” (git-flow i tym podobne).

PS Plusy ujemne zawdzięczam głównie Michałowi Żmijewskiemu, Adamowi Kruszewskiemu i Hubertowi Trzewikowi – wielkie dzięki!

Advertisements